NEWS
Urzędniczka przeglądała dane i zarobki Karola Nawrockiego. Służby wpadły na trop
Prokuratura w oficjalnym komunikacie nie ujawnia tego wątku, ale potwierdza liczbę czynów i okres od lutego 2023 do maja 2025 r. Według ustaleń “Gazety Wyborczej” pierwszym celem urzędniczki był jej były mąż. Następnie sprawdziła jego partnerkę, a potem członków własnej rodziny mieszkającej na wsi.
Z czasem zaczęła przeglądać dane kuzynów, koleżanek, kolegów i znajomych. Dostęp umożliwiały jej systemy PESEL i SeRCe, z których korzystała w pracy. Wpadła dopiero wtedy, gdy sięgnęła po dane Karola Nawrockiego.
Karol Nawrocki poszkodowany. Taka kara grozi urzędniczce
Po wyborach prezydenckich służby zauważyły, że ktoś nieuprawniony sprawdzał jego finanse. Systemy Krajowej Administracji Skarbowej rejestrują każde logowanie, co pozwoliło szybko ustalić, kto to robił. Wyszło na jaw, że urzędniczka od ponad dwóch lat bez powodu “lustrowała” różne osoby. Prokuratura wskazała, że działała na szkodę prywatności pokrzywdzonych i KAS. Osoba znająca kulisy śledztwa stwierdziła, że sprawa pokazuje niedoskonałość systemu, skoro nikt wcześniej nie zareagował.
Podczas przesłuchań przełożeni wystawili Urszuli S. bardzo dobrą opinię. Sama przyznała się do winy i “wyraziła skruchę”. Nie potrafiła racjonalnie wyjaśnić motywów poza ciekawością. Nie była wcześniej karana i na razie nie została zwolniona z pracy. Grozi jej do trzech lat więzienia, a proces ma toczyć się z wyłączeniem jawności. Pokrzywdzonymi są m.in. prezydent Karol Nawrocki i jego bliscy, którzy zostali o sprawie poinformowani przez prokuraturę.