NEWS
Rząd wdraża “plan B” w obliczu weta prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy w sprawie programu SAFE. Pytamy ekspertów o to, z jakim “ograniczeniem” będzie się wiązać projekt rządu i co weto oznacza dla sporu na linii kancelaria premiera – Pałac Prezydencki?
Premier Donald Tusk na piątkowym nadzwyczajnym posiedzeniu rządu ogłosił wszczęcie “planu B” po prezydenckim wecie do ustawy wdrażającej w Polsce unijny program SAFE. Rada Ministrów w tym celu przyjęła uchwałę “w sprawie programu Polska Zbrojna”.
Jeszcze przed posiedzeniem rządu Tusk mówił, że teraz przy realizacji programu “będzie trudniej, będzie czasami wolniej, będzie trzeba dużo więcej wysiłku włożyć, żeby przekonać wszystkich zaangażowanych w ten proces”, ale “weto prezydenta nas nie zatrzyma i nie zatrzymało”. – Te pieniądze tak czy inaczej do was trafią – podkreślał, wcześniej wymieniwszy listę niektórych podmiotów, które mają zostać dofinansowane dzięki SAFE.
Rząd reaguje na weto prezydenta w sprawie SAFE
Jakie rozwiązanie przyjmuje rząd? W komunikacie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów czytamy, że wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz minister finansów i gospodarki Andrzej Domański zostali upoważnieni do “podpisania umowy dotyczącej SAFE”, a “pożyczka z SAFE zostanie zaciągnięta przez Bank Gospodarstwa Krajowego na rzecz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych”. To Fundusz utworzony na mocy przyjętej w 2022 roku Ustawy o obronie Ojczyzny, którą firmował ówczesny wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński.
Taką reakcję na ewentualne weto prezydenta zapowiadała wcześniej pełnomocniczka rządu ds. programu SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. – To oznacza, że plan B był już przygotowany – wskazuje ekonomista z Akademii WSB Marek Zuber i dodaje, że “to jest mechanizm, który wydaje się absolutnie nienadzwyczajny”.
Nasz rozmówca zwraca przy tym uwagę, że ze wspomnianego funduszu można finansować jedynie modernizację armii, co oznacza ryzyko, że mogą przepaść pieniądze przewidziane dla innych służb mundurowych oraz te na rzecz projektów infrastrukturalnych. Marek Zuber postrzega to jako “ograniczenie możliwości finansowania ważnych projektów z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, ale nie związanych bezpośrednio z wojskiem”.
“Techniczna kwestia” w planie B rządu na SAFE
Zarazem rząd w komunikacie deklaruje, że będzie kontynuował działania “na rzecz pozyskania środków także na wsparcie zadań Policji, Straży Granicznej i Służby Ochrony Państwa oraz na rozwój infrastruktury drogowej i kolejowej, służącej zwiększeniu bezpieczeństwa państwa”. Szczegółów na razie nie znamy, ale – jak zaznacza Zuber – pozostaje pytanie, czy jest jeszcze możliwość renegocjacji z Komisją Europejską, abyśmy tych pieniędzy nie stracili.
Mowa bowiem o niebagatelnych kwotach. Szef MSWiA Marcin Kierwiński informował, że w ramach programu SAFE do podległych mu służb ma trafić ponad 7 miliardów złotych, z czego prawie połowa trafiłaby do SG. Z kolei minister infrastruktury Dariusz Klimczak w kontekście SAFE mówił o inwestycjach w drogi i linie kolejowe na poziomie około 10 miliardów złotych. Polska ma być największym beneficjentem programu, ponieważ ma uzyskać łącznie około 190 miliardów złotych w formie niskooprocentowanej pożyczki. Według deklaracji rządu 89 procent środków miałoby trafić do polskich firm zbrojeniowych.

KPRM podkreśla też, że “zagwarantowana zostaje ochrona budżetu MON”, ponieważ to z niego w takim wypadku będzie spłacany zaciągnięty kredyt. Marek Zuber nie widzi w tej sytuacji “jakiegoś istotnego problemu”. – Będzie trzeba po prostu zwiększyć budżet resortu o tę część, która będzie dotyczyła obsługi pożyczki SAFE. Techniczna kwestia – tłumaczy ekonomista.
Ponadto rząd w komunikacie deklaruje, że “administracja rządowa zapewni wewnętrzny system kontroli, w tym kontrolę zarządczą i audyt wewnętrzny dotyczący wykorzystania pieniędzy z SAFE” z udziałem szefa Krajowej Administracji Skarbowej oraz iż “zapewniona zostaje osłona antykorupcyjna i kontrwywiadowcza związana z wykorzystaniem pieniędzy z SAFE”.