NEWS
Koszmar Igi Świątek w polskim hicie! Magda Linette dokonała niemożliwego
Po reakcji Igi Świątek kibice w Miami przecierali oczy ze zdumienia. Ale w końcu to nie niespodzianka, to absolutna sensacja! Świątek nie przegrała pierwszego meczu w turnieju rangi WTA od ponad czterech lat. Ta seria, której zakończenie wydawało się niemożliwe, dobiegła dziś końca, a pogromczynią okazała się Magda Linette! Świątek nie kryła wściekłości na swoją dyspozycję, a Poznanianka pokonała ją 1:6, 7:5, 6:3.
Na taki mecz polscy kibice musieli czekać długie miesiące. Od dawna nie mogliśmy oglądać meczu dwóch Polek na takim poziomie: ostatnim tego typu starciem było spotkanie Magdy Linette z Magdaleną Fręch w finale turnieju WTA w Pradze w 2024 r. Kilkanaście miesięcy wcześniej doszło do jedynego oficjalnego meczu Linette z Igą Świątek. W Pekinie lepsza była późniejsza triumfatorka, która wygrała 6:1, 6:1.
Losowanie w Miami oznaczało, że jedna z naszych reprezentantek straci punkty za ubiegłoroczny występ w ćwierćfinale. Co nie było niespodzianką — zdecydowaną faworytką, nawet pomimo ostatnich kłopotów w ćwierćfinale Indian Wells — była Świątek, która przecież wygrywała już turniej w Miami w 2022 r. Ale warunki panujące na Florydzie teoretycznie nie pasują do jej stylu gry, dlatego można było spodziewać się dużych emocji w polskim hicie dnia.
Co za początek polskiego meczu! Atak Igi Świątek
Po świetnym zakończeniu meczu z Varvarą Grachevą wydawało się, że Magda Linette ma wszystko, by rzucić Idze Świątek wyzwanie w drugiej rundzie. Poznanianka przyzwoicie rozpoczęła sezon i choć ostatnio przeżywała nieco słabszy okres, to nawet rok temu udowodniła, że w Miami gra jej się dobrze. Przecież to właśnie tu przed rokiem sensacyjnie wyeliminowała Coco Gauff, docierając do ćwierćfinału.
Ale choć początek zapowiadał wyrównane widowisko, inicjatywa szybko przeszła na stronę Igi Świątek. Natychmiast wywalczyła przełamanie, ale potem musiała bronić break pointów przy stanie 2:0. Tamten gem okazał się potem kluczowy dla Magdy Linette. Mógł podłączyć ją do gry, tymczasem młodsza z Polek obroniła się w świetnym stylu, a potem poszła za ciosem.
I nie oddawała przewagi na korcie ani na moment. W pewnym momencie prowadziła już nawet 5:0. Linette w końcu wygrała upragnionego honorowego gema, ale na więcej w pierwszym secie nie było jej stać. Przy dłuższych wymianach Świątek była poza zasięgiem koleżanki z reprezentacji Polski.
To ona po 33 minutach gry wygrała pierwszą partię wynikiem 6:1, takim samym, jakim kończyły się oba sety w Pekinie. Ten wynik dobrze oddawał różnicę na korcie, bo poza wyrównanym początkiem w dalszej części seta Linette nie była w stanie zmusić Świątek do popełniania większych błędów.
Dla Poznanianki kluczowe było to, by nie powtórzyć gorszego otwarcia z początku pierwszej partii i nie dać oponentce wywalczyć sobie błyskawicznej przewagi. Ona na pewno pamiętała, że ostatnie miesiące przynosiły Świątek problemy na początku drugich setów. Przejście do ofensywy w tym momencie mogło okazać się punktem zwrotnym tego spotkania.
Sensacyjny zwrot w Miami! Magda Linette szła jak burza
Na korcie rzeczywiście widać było natychmiastową zmianę w grze niżej notowanej z Polek. Tym razem nie dawała za wygraną nawet na moment, dotrzymując kroku Idze Świątek przez kolejne gemy. Trzecia rakieta świata momentami frustrowała się po niecelnych uderzeniach, a przede wszystkim po podwójnych błędach serwisowych. A to sprawiało, że długo utrzymywał się status quo.
W końcu doszliśmy do decydujących chwil seta. Udział w tie-breaku zagwarantowała sobie Magda Linette, a po podwójnym błędzie serwisowym zupełnie niespodziewanie Poznanianka miała dwie piłki setowe. I za sprawą kapitalnego returnu wykorzystała już pierwszą z nich, doprowadzając do małej niespodzianki na stadionie w Miami i rezultatu 6:1, 5:7. O wszystkim decydować musiała trzecia partia.
A początek trzeciego seta, pomimo szansy na przełamanie dla Igi Świątek, nie przyniósł nagłego przełomu. Po niewykorzystanym break poincie i przegranym gemie mikrofony uchwyciły słowa Macieja Ryszczuka. Świątek tylko przykucnęła, pokazując mocno swoje niedowierzanie. Fizjoterapeuta przekazał krótką myśl. “Iga, przestań pokazywać, jak ci źle”. To było dobre podsumowanie tego, co działo się na korcie.
Koniec historycznej serii Igi Świątek! Po ponad czterech latach
I choć Raszynianka uspokoiła nerwowe gesty, to przy stanie 3:2 w trzeciej partii Magda Linette wywalczyła sobie aż trzy szanse na przełamanie. A po chwili to ona mogła świętować prowadzenie aż 5:2 w trzecim secie. W tym momencie gigantyczna sensacja w polskim hicie była już o krok. Chyba nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw, zwłaszcza po tym, jak wyglądał pierwszy set tego spotkania.
Fantastyczna seria Igi Świątek była w tym momencie bardzo mocno zagrożona. Przypomnijmy, że sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa nie przegrała pierwszego meczu w turnieju od sierpnia 2021 r., gdy w Cincinnati uległa Ons Jabeur. Teraz wszystko wskazywało na to, że i ta passa wkrótce przejdzie do historii.
W kluczowym momencie nie doszło już do zwrotu. Magda Linette doprowadziła do największej sensacji pierwszych dni turnieju w Miami, eliminując z gry Igę Świątek już na etapie drugiej rundy. Ten rezultat to wielki sukces Poznanianki, która znów pokazuje, że w Miami czuje się jak ryba w wodzie. A w trzeciej rundzie na pewno nie będzie bez szans w starciu z Alexandrą Ealą.
Z kolei dla Igi Świątek następnym startem będzie turniej WTA rangi 500 w Stuttgarcie. Wcześniej odbędą się jeszcze mecze reprezentacji Polski w Billie Jean King Cup w Gliwicach przeciwko Ukrainie, w których zobaczymy między innymi właśnie Magdę Linette. To, czy dołączy do niej Świątek, wciąż pozostaje niewiadomą.