NEWS
Praga stała się centrum największego protestu od 2019 roku. Tysiące Czechów wyraziło swoje obawy wobec polityki rządu i przyszłości kraju.
W proteście udział wzięło 250 tys. osób. Zgromadzeni sprzeciwiają się rządowi premiera Andrieja Babisa
Hasłem protestu jest “Nie pozwolimy, by skradziono nam przyszłości”. Jak pisze Reuters, sobotnia demonstracja jest największym wystąpieniem przeciwko rządowi w Czechach od 2019 r. Organizatorzy protestu podali, że na błoniach parku Letenské sady w Pradze zgromadziło się 250 tys. osób.
Manifestujący sprzeciwiają się rządowi premiera Andreja Babisa, który objął władzę ponownie jesienią ub.r. Zgromadzeni obawiają się, że rządzący wejdą na drogę, która doprowadzi Czechy do pogorszenia relacji z Unią Europejską i stanowczo sprzeciwiają się także orientacji prorosyjskiej.
Czesi obawiają się również, że decyzje rządu osłabią ich państwo w obliczu zagrożenia ze strony Rosji. Niższa izba czeskiego parlamentu w ostatnim czasie zatwierdziła ustawę budżetową ograniczającą wydatki na zbrojenia. Zdaniem prezydenta kraju decyzja ta osłabia zaufanie do Czech wewnątrz NATO
Reuters cytuje wypowiedź 22-letniego mężczyzny, który wskazuje, że “denerwuje go, że rząd próbuje manipulować niezależnymi mediami”. — Wolność i demokracja są najważniejsze — mówi.
Zobacz: Czeski dług. Polska wciąż nie odzyskała 368 ha ziemi. “Jana robi wielkie oczy”
— Nie chcemy być Węgrami. Nie chcemy podążać drogą Słowacji. Czas się obudzić — mówi agencji kolejna z protestujących
Ulice Pragi zalali protestujący. Czesi “nie chcą być Węgrami”
Protestujący udzielają poparcie dla prezydenta Petra Pavla, instytucji publicznych oraz czeskiej telewizji publicznej i krytykują konkretne decyzje rządu, jak ta o zmianie finansowania mediów publicznych
https://x.com/jurgen_nauditt/status/2035393663191097718/video/1
To już kolejny antyrządowy protest w Czechach w tym roku. Poprzedni miał miejsce w lutym. Wówczas frekwencja nie była jednak tak wysoka. Liczebność protestujących nie przekroczyła 100 tys.