Connect with us

NEWS

Kulisy tej makabrycznej sprawy nie mieszczą się w głowie żadnego normalnego człowieka 😱

Published

on

Mariusz S. więził swoją żonę Ewę w domu. Zmuszał ją do jedzenia z miski dla psa, dawał chleb wymieszany z wodą i własnym nasieniem, gnębił i maltretował bezbronną kobietę. Do piwnicy, w której przetrzymywał pokrzywdzoną, miał zapraszać też kolegów i kuzynów, którym za niewielką opłatą, wynoszącą 20 złotych, pozwalał wykorzystywać partnerkę. Potem za zgromadzone pieniądze kupował napoje procentowe. Kulisy tej makabrycznej sprawy nie mieszczą się w głowie żadnego normalnego człowieka.

https://www.se.pl/trojmiasto/galeria/mariusz-krzywdzil-corki-i-zone-kazal-jesc-nasienie-z-miski-dla-psa-za-20-zl-uzyczal-ewe-karlowi/gg-5SvF-VAGG-v63y/gp-krVE-YUc8-D2ym

Wiele kryminalnych spraw w Polsce porównywanych jest do okrucieństwa Josefa Fritzla, który przez 24 lata więził i wykorzystywał własną córkę. Ale nie zawsze te porównania były trafne. W przypadku Mariusza S. schemat jest natomiast bardzo podobny, tyle że dotyczy żony skazanego mężczyzny. To, co przeżyła pokrzywdzona, mrozi krew w żyłach. Koszmar kobiety zaczął się w 2006 roku, niedługo po ślubie z Mariuszem, który wzięli niecały rok wcześniej. Tak wynika przynajmniej z pamiętników, które przez lata prowadziły córki małżeństwa. Ich zapiski stały się później ważnym dowodem w sprawie. Para żyła w małej kaszubskiej wiosce. Początkowo, jak to zwykle bywa, nic nie zapowiadało horroru, który miał nadejść. Mariusz S. szybko tracił jednak cierpliwość: zaczął od wyzwisk i przekleństw, potem groził, aż w końcu uderzył po raz pierwszy. Ciosy zadawał otwartą dłonią, pięściami, stosował też kopnięcia. Odseparował żonę od rodziny, a gdy na świecie pojawiły się ich dwie córeczki – znęcał się także nad nimi. Niszczył zabawki, krzyczał i maltretował. Zmuszał Ewę do obcowania płciowego.

Po dwóch latach zamknął ją w ciemnej komórce piwnicy, gdzie przez kolejne dwa była więziona. Bił, głodził i wielokrotnie wykorzystywał. W toku śledztwa wyszło na jaw, że karmił kobietę jedynie chlebem wymieszany z wodą i swoim nasieniem. Kazał jej też gotować obiady dla córek, ale nie mogła ich jeść – nie pozwalał też jej dotykać dzieci.

Pozwalał wykorzystywać żonę za 20 złotych. Własne dzieci uczył, jak mają bić mamę
Gdy zapraszał innych mężczyzn, związywał Ewie ręce i pozwalał im ją wykorzystywać. Pobierał za to opłatę w wysokości 20 złotych. Pieniądze wydawał później na napoje procentowe, którymi się upijał. Do zadawania obrażeń kobiecie wykorzystywał także ich wspólne dzieci. Zmuszał dziewczynki do bicia swojej mamy po głowie za pomocą kija, wmawiał im później, że to normalne zachowanie i tak trzeba robić. Mariusz znęcał się też nad córkami. Jedną z nich doprowadzał wielokrotnie do obcowania płciowego, dotykał jej miejsc intymnych, zmuszał do stosunków oralnych i onanizował się w jej obecności. Wszyscy śledczy, którzy zajmowali się tą sprawą, byli głęboko wstrząśnięci.

Poznaj więcej historii: Pokój Zbrodni

– Wydaje się, że w XXI wieku w tej części świata takie sytuacje się nie zdarzają. Pokrzywdzona ważyła 40 kilogramów: kobieta po dwóch porodach. 33 lata orzekam w sprawach karnych i nie spotkałem się z takim natężeniem złej woli i takimi metodami uwięzienia czy znęcania, jakimi posługiwał się oskarżony wobec pokrzywdzonych, wykorzystując ich wiek czy też słabości psychiczne, szantażując te osoby swoim zachowaniem – mówił w późniejszym procesie apelacyjnym sędzia Dariusz Malak. – To są rzeczy kompletnie niepojęte, nie do uwierzenia, zarówno dla przeciętnego człowieka, jak i dla doświadczonego sędziego – podkreślała inna sędzia, z Sądu Okręgowego w Gdańsku, Maria Hartuna.

Zanim jednak doszło do postawienia Mariusza przed wymiarem sprawiedliwości, koszmar trwał przez długi czas. Jak to możliwe, że nikt wcześniej się nie zorientował?

Matka i dwoje dzieci ciężko ranni | Pokój Zbrodni

Dziennikarka „Dużego Formatu” Gazety Wyborczej, Katarzyna Włodkowska, opisała szczegóły dramatu Ewy. Kobieta zgodziła się z nią porozmawiać. Ta sama autorka napisała później książkę reporterską na temat tej sprawy pod tytułem “Na oczach wszystkich”. Opisywała, że w przeciwieństwie do córki Fritzla, żona Mariusza mogła opuszczać swoje domowe więzienie, jednak tylko na warunkach postawionych przez męża. Bała się komukolwiek wyznać prawdę o tym, co ją spotyka. Powtarzał, że jeśli pójdzie na policję, nikt jej nie uwierzy. A ona wstydziła się opowiadać o zbiorowych orgiach kolegów Mariusza, w których musiała brać udział.

Wyszła z piwnicy, by “pójść do urzędu”. Tak naprawdę uciekła do rodziców z dziećmi. “Znalazła w sobie odwagę”
Milczenie przerwała dopiero 28 grudnia 2010 roku, kiedy mąż pozwolił jej wyjść z piwnicy pod pretekstem wizyty w urzędzie pracy. Bojąc się o bezpieczeństwo swoich dzieci, zabrała córki i wybiegła do rodziców. Wykrzesała z siebie na tyle odwagi, by poprosić o pomoc matkę. Dziennikarka Katarzyna Włodkowska opisywała w swojej publikacji, że na dworze był wtedy siarczysty mróz. Rodzice nie poznali swojej córki. Do ich domu nagle zaczął dobijać się też Mariusz. Krzyczał, że mają otworzyć, bo pozabija. Na miejsce została wezwana policja.

Mężczyzna trafił wówczas na komisariat policji, a Ewa do najbliższego szpitala. Jej obrażenia były widoczne gołym okiem, kobieta była ponadto przerażona. Pocieszał ją brat, mówił, że musi tylko opowiedzieć własnymi słowami, co się stało i co przeżyła. Na izbie przyjęć musiał jednak mówić za nią, bo nie była w stanie wydusić słowa. Później ruszyli razem na pobliską komendę. Okazało się, że do tej samej jednostki przewieziony został Mariusz. Jego krzyki było słychać zza ściany. „Dorwę ją”, miał wrzeszczeć, a jego obecność znowu sparaliżowała Ewę.

– Pani się nie boi, on tu nie wejdzie – miał uspokajać ją policjant, prowadząc kobietę do innego pomieszczenia. – Te słowa zamieniły się w pięść i uderzyły ją w brzuch. On też tak mówił. Czego się trzęsiesz? Nie bój się, nic złego ci nie zrobię – pisała Włodkowska w książce poświęconej tej sprawie. Córki małżeństwa, jak zeznała Ewa, miały wtedy zaledwie kilka lat: jedna trzy, druga cztery. Wreszcie opowiedziała, jak bił ją i wyzywał, jak wyrzucił pewnego razu z domu i kazał spać w lesie. Zgłaszała sprawę na policję, ale interwencja nie przyniosła skutku, więc się poddała. Mamie wyznała, że nie potrafi jeść widelcem, ponieważ jedzenie podawał w misce dla psa. Gdy słyszała dzwonek do drzwi, chowała się pod stołem, ze strachu. I choć nie wróciła już do domu Mariusza, to jej koszmar wcale się nie zakończył. Mężczyzna nie stanął bowiem przed sądem.

Zobacz galerię zdjęć. Dalsza część materiału znajduje się poniżej.

https://www.se.pl/trojmiasto/galeria/mariusz-krzywdzil-corki-i-zone-kazal-jesc-nasienie-z-miski-dla-psa-za-20-zl-uzyczal-ewe-karlowi/gg-5SvF-VAGG-v63y/gp-krVE-YUc8-D2ym

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Ventzy24