NEWS
Płatności gotówkowe, dystrybucja żywności, drewna opałowego, zwierząt gospodarskich, dostarczanie alkoholu i narkotyków, a nawet groźby – według węgierskiej organizacji De!Akciokozosseg to metody kupowania głosów na węgierskiej prowincji. Proceder miał przynosić korzyści partii rządzącej. Szczegóły ujawniono w filmie dokumentalnym, opublikowanym na krótko przed wyborami parlamentarnymi.
Płatności gotówkowe, dystrybucja żywności, drewna opałowego, zwierząt gospodarskich, dostarczanie alkoholu i narkotyków, a nawet groźby – według węgierskiej organizacji De!Akciokozosseg to metody kupowania głosów na węgierskiej prowincji. Proceder miał przynosić korzyści partii rządzącej. Szczegóły ujawniono w filmie dokumentalnym, opublikowanym na krótko przed wyborami parlamentarnymi.
Dokument “A szavazat ara” [“Cena głosu” – red.] miał premierę w czwartek wieczorem w jednym z kin w Budapeszcie oraz na YouTube. Jest owocem sześciomiesięcznego śledztwa przeprowadzonego przez niezależnych dziennikarzy i filmowców z organizacji De!Akciokozosseg.
Z wypowiedzi przedstawionych w filmie – ofiar i organizatorów opisywanych działań – wynika, że proceder kupowania głosów nie jest odosobnionym incydentem, lecz częścią szerszego, systemowego schematu, który wykorzystuje bezbronność i ubóstwo. – Na początku myśleliśmy, że kluczowym elementem procesu jest kupowanie głosów. Potem zdaliśmy sobie sprawę, że pieniądze to tylko wisienka na torcie. Kluczowymi słowami są tutaj zależność i bezbronność – powiedział Aron Timar, jeden z twórców filmu.
To kolejne ustalenia dziennikarzy śledczych w trakcie trwającej kampanii wyborczej, które świadczą na niekorzyść rządzącej na Węgrzech partii Fidesz Viktora Orbana. Ostatnio węgierski portal Direkt36 ujawnił informacje o próbie infiltracji Tiszy, partii opozycyjnej z największą według sondaży szansą na pokonanie Fideszu w tegorocznych wyborach.
Metody kupowania głosów
Rozmówcy organizacji De!Akciokozosseg wymienili w filmie szereg praktyk, które stosuje się, by wpłynąć na wyborców: bezpośrednie płatności gotówkowe, dystrybucję żywności, drewna opałowego, zwierząt gospodarskich, dostarczanie alkoholu i narkotyków, a nawet groźby.
Jedna z osób zaangażowanych w kupowanie głosów przyznała, że otrzymała znaczne sumy za koordynację tych działań, transport wyborców i nadzorowanie tego, na kogo oddają głos.
Działania są prowadzone w najbiedniejszych wsiach i niewielkich miejscowościach Węgier, w tym przez tamtejszych burmistrzów Fideszu. Choć film koncentruje się na oskarżeniach wobec partii premiera Viktora Orbana, niektórzy rozmówcy sugerują, że podobne praktyki istniały już za poprzednich rządów, a nawet wśród grup opozycyjnych. Proceder miał dotyczyć 500 tys. osób.
Portal BBC, komentując dokument, przypomniał styczniowe spotkanie Orbana z burmistrzami i radnymi, podczas którego premier powiedział, że “to oni muszą wygrać te wybory”. – O wyniku wyborów w 2026 roku zdecyduje to, czy się zaangażujecie. Jeśli to zrobicie, wygramy; jeśli nie, nie wygramy – stwierdził szef rządu.
Wraz z publikacją filmu organizacja De!Akciokozosseg rozpoczęła kampanię mającą na celu przeciwdziałanie potencjalnym nadużyciom podczas nadchodzących wyborów parlamentarnych. Grupa rekrutuje wolontariuszy do pełnienia funkcji obserwatorów lokali wyborczych na terenach wysokiego ryzyka, twierdząc, że do skutecznego nadzoru potrzebnych będzie co najmniej 10 wolontariuszy na lokal.
Rzecznik rządu w Budapeszcie Zoltan Kovacs odrzucił przedstawione w filmie oskarżenia, twierdząc, że “to narracja polityczna zbudowana na sprzecznościach, forsowana przez skorumpowanych aktorów i rozpadająca się pod własnym ciężarem”.
Kampania wyborcza na Węgrzech
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Opozycyjna partia TISZA wyprzedza Fidesz premiera Orbana w większości niezależnych sondaży. W marcowym badaniu firmy Median partia ta uzyskała 23-punktową przewagę wśród zdecydowanych wyborców. Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wskazują z kolei na kilkuprocentową przewagę Fideszu.
W ostatnich tygodniach kampanii zagraniczne media piszą o “narastającej panice” wewnątrz Fideszu. Orban i jego partia rządzą nieprzerwanie na Węgrzech od 2010 roku. Według “Washington Post” rosyjskie służby zaproponowały zaaranżowanie zamachu na premiera Węgier, co miałoby mu pomóc w walce o utrzymanie władzy.