NEWS
Reforma PIP może zmienić zasady gry na rynku pracy. Czy prezydent Nawrocki zdecyduje się na podpis, czy plan B wejdzie w życie?
Reforma Państwowej Inspekcji Pracy, od której zależy wypłata 11 mld zł z Krajowego Planu Odbudowy, czeka na podpis prezydenta Karola Nawrockiego. — To jest rozwiązanie, o którym się dyskutuje i debatuje od lat, a pierwsze projekty właśnie pochodziły ze strony PiS — mówi “Faktowi” główny inspektor pracy Marcin Stanecki. Na wszelki wypadek ma jednak gotowy plan B, gdyby prezydent ustawę zawetował.
Ważą się losy ważnej ustawy dla wszystkich pracujących. Będzie weto Karola Nawrockiego? 2
Zobacz zdjęcia
Ważą się losy ważnej ustawy dla wszystkich pracujących. Będzie weto Karola Nawrockiego? Foto: KPRP, Bogdan Hrywniak/newspix.pl
Reforma PIP zakłada, że inspektorzy dostaną nowe uprawnienia i będą mogli skuteczniej walczyć z umowami śmieciowymi. Jeśli w toku kontroli okaże się, że taka umowa nosi znamiona umowy o pracę, będzie nakłaniać firmę i pracującego do porozumienia oraz zatrudnienia na etat. Jeśli do takiego porozumienia nie dojdą, wtedy sprawa trafi do sądu pracy. Nowe uprawnienia z jednej strony — budzą obawy przedsiębiorców. Z drugiej — są wyczekiwane przez pracujących. Los ustawy jest teraz w rękach prezydenta Karola Nawrockiego, który do Wielkanocy powinien zdecydować w sprawie reformy
Nie mają prawa do urlopu, minimalnej stawki godzinowej. Oto prawda o życiu na śmieciówce
— Jest ogromna rzesza ludzi, którzy pracują w warunkach — nie bójmy się tego powiedzieć — urągających XXI w. Chodzi o osoby, które pracują kilkaset godzin miesięcznie bez żadnej stabilizacji, które mogą być w każdej chwili, jak za pstryknięciem palca, zwolnione z pracy. To są osoby, które nie mają nawet zagwarantowanej minimalnej stawki godzinowej, które nie mają prawa do godzin nadliczbowych, do urlopu wypoczynkowego. To są te osoby, które nie mają prawa do zasiłku chorobowego. Te osoby nie są poddawane badaniom lekarskim, szkoleniom z zakresu BHP — mówi “Faktowi” główny inspektor pracy Marcin Stanecki. Szef PIP przyznaje, że jest optymistą i wierzy, że prezydent podpisze ustawę.
Reforma PIP. Oto, co ma się zmienić
Marcin Stanecki szczegółowo wyjaśnia, co zmieni reforma PIP. — Najpierw inspektor idzie na kontrolę i ma obowiązek przyglądania się pracy. Ma dwie możliwości. Albo uzna, że ten kontrakt cywilnoprawny ma cechy stosunku pracy, wtedy poprosi obydwie strony o to, żeby się dogadały i wyda polecenie przekształcenia umowy cywilnoprawnej w umowę o pracę. To polecenie nie ma charakteru decyzji, nie jest wiążące. To jest nakłonienie potencjalnego pracownika i potencjalnego pracodawcy do tego, żeby usiedli przy jednym stole i żeby spróbowali się dogadać. Obowiązkiem inspektora przy poleceniu będzie uprzednie wysłuchanie stron. Potem będzie je nakłaniał do ugody, więc będzie pełnił rolę mediatora. Polecenie musi być wykonane w trakcie kontroli, więc inspektor pracy będzie mógł próbować nakłonić te strony do konsensusu. Przez tydzień, dwa, trzy, nawet cztery, a jeżeli potrzeba to nawet dłużej. Jeżeli uzna, że nie ma szans na porozumienie, to zapisze w protokole z kontroli, że polecenie nie zostało wykonane. Poczeka, aż protokół się uprawomocni, bo podmiot kontrolowany ma 7 dni na wniesienie zastrzeżeń, i przekaże materiał do okręgowego inspektora pracy — wyjaśnia szef PIP.
Druga jest zupełnie inna. Inspektor pracy przygląda się, analizuje i stwierdza, że to jest jednak kontrakt cywilnoprawny. Wtedy może wydać polecenie, żeby usunąć z umowy cywilnoprawnej cechy wskazujące na umowę o pracę, jeżeli takie wystąpią.
PiS też chciał wprowadzić podobną reformę?
— To rozwiązanie, o którym dzisiaj dyskutujemy, jest rozwiązaniem nowym. Niektórzy twierdzą, że to jest jakiś wymysł pani minister (Agnieszki Dziemianowicz-Bąk — red.). Nie. To jest rozwiązanie, o którym się dyskutuje i debatuje od lat, a pierwsze projekty właśnie pochodziły ze strony PiS. Dlatego mam nadzieję, że pan prezydent ustawę podpisze — wskazuje szef PIP
Kontrole będą “celowane”. PIP zamierza współpracować z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych i Krajową Administracją Skarbową. — ZUS chwali się 93 proc. skutecznością czynności kontrolnych, więc moim zdaniem ta analiza ryzyka pozwoli uczciwym pracodawcom na złapanie oddechu, bo nie spotkają na swojej drodze inspektora pracy, ponieważ będziemy szli tam, gdzie jest największe prawdopodobieństwo, że dochodzi do nadużycia prawa. Zrobimy ze swojej strony wszystko, żeby ta analiza ryzyka i typowanie podmiotów do kontroli było jak najbardziej transparentne — mówi “Faktowi” Marcin Stanecki.
Co jeśli będzie weto prezydenta? Szef PIP ma “plan B”. — Liczę na to, że może przy wdrożeniu dyrektywy platformowej wrócą decyzje nakazujące przekształcenie umowy cywilnoprawnej — mówi szef inspekcji pracy. Polska musi ją wdrożyć do końca 2026 r.