NEWS
Unia Europejska rozważa działania wobec Węgier w przypadku ponownej wygranej Orbana. Czy możliwe jest zawieszenie praw członkowskich?
UE omawia rozwiązania na wypadek ponownej wygranej Viktora Orbana. Jak wyjaśnił “Faktowi” prof. Aleksander Cieśliński, zawieszenie praw członkowskich Węgier utrudnia sytuacja polityczna, a procedura wydalenia z UE nie istnieje. Ekspert podkreślił znaczenie efektywnego stosowania rozporządzenia o warunkowości, co “z tego punktu widzenia ma jedną wadę”. Chodzi o warunki, które muszą zostać spełnione.
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Chociaż sondaże wskazują na znaczną przewagę opozycyjnej TISZY, Unia Europejska prowadzi już rozmowy o tym, co zrobi, jeśli zwycięży partia Fidesz i u władzy pozostanie Viktor Orban — ustaliło Politico. Unijni dyplomaci w rozmowie z portalem przedstawili kilka scenariuszy.
Unia Europejska szykuje plany awaryjne. Zawiesi prawa Węgier? “Problem”
Jeden z najpoważniejszych dotyczy zawieszenia niektórych praw Węgier jako państwa członkowskiego UE. Jak wskazuje w rozmowie z “Faktem” prof. Aleksander Cieśliński, ekspert prawa UE z Uniwersytetu Wrocławskiego, procedura ta “wynika z art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej”. — Żeby taką procedurę uruchomić, trzeba wykazać, że doszło do “poważnego i stałego naruszenia” wartości unijnych. Należą do nich m.in. rządy prawa, czyli praworządność, ale też poszanowanie praw człowieka, praw mniejszości — wyjaśnia.
— Węgry ewidentnie wpisują się w naruszenie wartości. Problem polega jednak na tym, że większością 4/5 państw członkowskich można wyłącznie “stwierdzić zagrożenie”, co nie ma żadnego skutku. Natomiast do zawieszenia praw członkowskich, w szczególności prawa do głosowania, potrzeba jednomyślności pozostałych 26 państw, i to na poziomie szefów rządów lub prezydentów — zauważa.
Prof. Cieśliński podkreśla, że “ci, którzy tworzyli ten przepis, nie przewidzieli, że co najmniej dwa państwa mogą się wzajemnie chronić”. — Za rządów PiS poniekąd były to Polska i Węgry, teraz mamy Węgry, Słowację, być może też Czechy, nie wiemy też, jak zachowałaby się Austria — wymienia. Jak zaznacza, “jedno to jest prawo, a drugie to jest polityka”.
— Procedura z art. 7 jest polityczna w tym sensie, że decyzja należy do najważniejszych polityków krajowych, a części z nich mogłaby zadrżeć ręka, szczególnie sąsiadom Węgier
— ocenia rozmówca “Faktu”.
Z ustaleń Politico wynika, że ostatnim, najpoważniejszym scenariuszem jest wydalenie Węgier z UE. Zdaniem prof. Cieślińskiego przy tym “należałoby postawić jeszcze większy znak zapytania”. — Dlaczego? Nie ma takiej procedury. Jest art. 50 Traktatu o Unii Europejskiej, który pozwala państwu wystąpić, jak zrobili Brytyjczycy, natomiast nie ma procedury, żeby państwo wydalić — wyjaśnia ekspert.
To, co można robić, to znacznie bardziej efektywne stosowanie tzw. rozporządzenia o warunkowości, które pozwala zablokować środki unijne państwu — podpowiada ekspert. Przyznaje, że i to rozwiązanie “z tego punktu widzenia ma jedną wadę”. — Do zastosowania rozporządzenia nie wystarczy to, że państwo narusza wartości czy działa na szkodę pozostałych — zaznacza.
— Można więc próbować zawieszać Węgrom środki, jeśli okaże się, że wady w państwie powodują zagrożenie dla uczciwego wydawania pieniędzy unijnych — korupcja w sądach, w urzędach, ustawione przetargi publiczne. Wbrew temu, czym straszono Polskę przy okazji SAFE, nie można tak łatwo zastosować tego rozporządzenia — przyznaje prof. Cieśliński.
Czy wygrana Orbana może doprowadzić do dobrowolnego opuszczenia UE przez Węgry? — Węgry się nie zniechęcą. Od lat prowadzą politykę bardzo destrukcyjną, ale na członkostwie w UE korzystają. Mamy do czynienia z paradoksem — mimo całej antyunijnej propagandy, większość obywateli popiera członkostwo w UE — podkreśla rozmówca “Faktu”.
Prof. Cieśliński wyjaśnia, że “to premier Orban jest awanturnikiem, a odpowiedzialni za to są wszyscy w UE”. — Eksperci wiedzieli, że tak będzie, co najmniej od kilkunastu lat, kiedy zaczął wprowadzać swoje rządy, zresztą ostatecznie szkodliwe także dla tego państwa — stwierdza ekspert. Zauważa, że “Węgry z prymusa naszej części Europy, kiedyś znacznie bardziej zaawansowanego niż chociażby Polska, stały się jednym z najbiedniejszych państw Unii i najbardziej skorumpowanym”. — Problem polegał na tym, że wszyscy to tolerowali, bo Orban jest bardzo sprawnym politykiem — ocenia.
Węgry tak naprawdę realizują rosyjskie interesy w UE, w tej chwili też interesy administracji Trumpa. Te dwie siły są zainteresowane tym, żeby Unię rozsadzać od środka. Węgry na zewnątrz byłyby znacznie mniej atrakcyjnym partnerem niż Węgry w środku, które robią zamieszanie
— podsumowuje prof. Cieśliński.