NEWS
Jak grom z jasnego nieba gruchnęły zaskakujące wieści 😱
Ponad rok po powrocie Donalda Trumpa do Białego Domu, retoryka i działania amerykańskiej administracji budzą poważne zaniepokojenie wśród europejskich sojuszników. Chaotyczne komunikaty dyplomatyczne oraz faktyczne wstrzymanie kluczowych pakietów pomocowych dla Kijowa radykalnie zmieniają architekturę bezpieczeństwa na Starym Kontynencie. Skomentował to dla nas ekspert ds. polityki wschodniej Adam Balcer.
Odejście od dyplomacji strukturalnej na rzecz strategicznego chaosu i radykalnych, często wykluczających się wzajemnie oświadczeń prezydenta USA
Wyraźne ochłodzenie relacji transatlantyckich, skutkujące spadkiem zaufania państw europejskich i Kanady do amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa
Całkowite wstrzymanie darmowej pomocy wojskowej dla Ukrainy, co przerzuca ciężar finansowania obrony przed Rosją niemal w całości na struktury Unii Europejskiej
Kakofonia informacyjna i testowanie granic sojuszu
Od powrotu do Gabinetu Owalnego w styczniu 2025 roku, Donald Trump prowadzi politykę zagraniczną opartą na braku przewidywalności. Administracja w Waszyngtonie regularnie publikuje komunikaty, które stoją w jawnej sprzeczności z oficjalnymi dokumentami publikowanymi przez Departament Stanu, co dezorientuje zarówno zachodnich sojuszników, jak i przeciwników Stanów Zjednoczonych. Sytuację tę i styl komunikacji prezydenta analizuje w swoim komentarzu analityk Adam Balcer.
– Prezydent Trump mówi bardzo różne rzeczy. Często są to rzeczy naprawdę radykalne. Z perspektywy krajów takich jak Polska, można powiedzieć, że czasami niebezpodstawnie jesteśmy przerażeni. Natomiast musimy pamiętać, że gdybyśmy zebrali i zrobili kompilację jego wypowiedzi, to jest kakofonia, chaos i wewnętrzne sprzeczności. Taki strumień świadomości jest niebezpieczny, bo mówimy o prezydencie supermocarstwa, o którym, gdyby się zastanowić, można by powiedzieć, że wykazuje pewną niepoczytalność.
Skrajnym przykładem testowania odporności sojuszników jest stosunek obecnego amerykańskiego przywódcy do ustaleń Traktatu Północnoatlantyckiego. Prezydent USA stosuje znaną ze swojej poprzedniej kadencji metodę eskalacji napięcia poprzez nieformalne groźby wycofania amerykańskich wojsk z Europy, co wymusza na państwach członkowskich ciągłą gotowość do ustępstw. Adam Balcer zwraca uwagę na specyficzny cykl tych politycznych napięć.
– W wywiadzie prasowym prezydent mówi, że poważnie rozważa wyjście z NATO, potem wygłasza orędzie i wszyscy w sumie się cieszą, że o tym nie wspomniał. I tak się jakoś uspokajamy.
Trump: “When I didn’t get the Nobel Peace Prize. You gotta understand, I don’t care. Norway has lost so credible. I stopped 8 wars… I do it the best. I stopped wars that nobody thought—President Putin called me, he said, ‘I can’t believe you stopped this one and this one.’” pic.twitter.com/319680HH9u
— Republicans against Trump (@RpsAgainstTrump) March 28, 2026
Rozwiń
Kryzys transatlantycki i wstrzymanie wsparcia dla Kijowa
Radykalna zmiana kursu dyplomatycznego doprowadziła do wyraźnego ochłodzenia stosunków na linii Waszyngton-Bruksela. Jak wynika z raportów publikowanych w ostatnich miesiącach przez analityków z instytutu German Marshall Fund, zaufanie zachodnich stolic do amerykańskiego przywództwa spadło, zastępując stabilność z czasów administracji Joe Bidena modelem czysto transakcyjnym, opartym wyłącznie na doraźnych interesach gospodarczych. Ekspert wyjaśnia:
– Słowa mają oczywiście znaczenie i przekładają się często na działania, to jednak fakty są kluczowe. Natomiast nie ma wątpliwości, że w ramach wspólnoty transatlantyckiej relacje Europy i Kanady z USA są o wiele gorsze niż kilkanaście miesięcy temu, kiedy rządził “Sleepy Joe” Biden. Możemy naprawdę tęsknić za nudnym “Sleepy Joe”, którego za różne rzeczy przecież krytykowano. Pamiętajmy, że Trump sprawuje urząd tylko trochę ponad rok. Można sobie tylko wyobrazić, gdzie możemy być pod koniec kadencji za 3 lata… Dla nas kluczowe jest wstrzymanie przez Amerykanów pomocy dla Ukrainy. Sprzedają broń, ale samej pomocy w tym momencie nie ma. To oczywiście wyzwanie dla nas: Unii Europejskiej, europejskich członków NATO czy Kanady.
Adam Balcer wskazuje tutaj na najpoważniejszy z perspektywy wschodniej flanki problem operacyjny, jakim jest odcięcie darmowych dostaw sprzętu dla wojsk ukraińskich. Decyzja ta radykalnie zmieniła układ sił. Zgodnie z oficjalnymi danymi publikowanymi przez Departament Obrony USA, obecne relacje zbrojeniowe z Kijowem opierają się wyłącznie na komercyjnych kontraktach sprzedażowych, co drastycznie ogranicza długoterminowe możliwości defensywne ukraińskiej armii.
Ta sytuacja wymusiła na europejskich strukturach, w tym przede wszystkim na Europejskim Instrumencie na rzecz Pokoju, przejęcie głównego ciężaru utrzymania ukraińskiego państwa. Brak amerykańskich pakietów pomocowych oznacza w praktyce, że europejscy członkowie paktu północnoatlantyckiego musieli w trybie pilnym zrewidować swoje narodowe budżety obronne, aby zapobiec całkowitemu załamaniu się linii frontu.
Niespełnione obietnice wobec Rosji i nowa rzeczywistość
Kampania wyborcza z 2024 roku w dużej mierze opierała się na twardych deklaracjach nowej administracji o natychmiastowym zakończeniu działań zbrojnych. Mimo upływu kilkunastu miesięcy od zaprzysiężenia, dyplomacji amerykańskiej nie udało się jednak doprowadzić do wypracowania jakichkolwiek wiążących porozumień między władzami w Kijowie a reżimem Władimira Putina, co podważa skuteczność nowej doktryny zagranicznej.
– Słyszeliśmy wiele razy jak prezydent Trump zapowiadał, że błyskawicznie skończy wojnę w Ukrainie. Nic z tego nie wyszło. Jeśli przyjrzymy się temu ponad rokowi jego polityki wobec Rosji, to oczywiście zawsze można się pocieszać, że mogło być o wiele gorzej, ale trudno mówić o czymś naprawdę pozytywnym z jego strony.
Zastój na polu dyplomatycznym i widoczny brak strategicznych sukcesów w deeskalacji konfliktu oznaczają dla państw naszego regionu konieczność przemodelowania polityki bezpieczeństwa. Wymusza to na decydentach Unii Europejskiej i NATO podjęcie natychmiastowych, samodzielnych działań:
gwałtowne zwiększenie nakładów finansowych na własne kompleksy zbrojeniowe i produkcję amunicji,
budowę regionalnych koalicji odstraszania, które będą w stanie funkcjonować bez bezpośredniego zaangażowania logistycznego Pentagonu,
przygotowanie długoterminowych planów utrzymania wschodniej granicy w oparciu niemal wyłącznie o siły i zasoby europejskie.