Connect with us

NEWS

Koalicja musi wprowadzić 4 sędziów do TK. I iść na zwarcie z Nawrockim, który pozuje na króla Polski

Published

on

Pominięci przez prezydenta czterej nowi sędziowie TK muszą zacząć orzekać, nawet jeśli ma w tym pomóc policja. Koalicja musi też w końcu wykonać wyroki TSUE i ETPCz i rozwiązać nielegalną neo-KRS oraz problem neo-sędziów SN. Czasu na debaty już nie ma, za rok są wybory.

„Widzę to tak” to cykl, w którym od czasu do czasu pozwalamy sobie i autorom zewnętrznym na bardziej publicystyczne podejście do opisu rzeczywistości. Zachęcamy do polemik.

Wprowadzenie niedawno wybranych przez Sejm nowych sędziów do Trybunału Konstytucyjnego będzie testem dla rządzącej Koalicji, czy naprawdę chce przywrócić praworządność w Polsce. I czy jest sprawcza.

Praktycznie nie wykonano bowiem żadnego z najważniejszych wyroków ETPCz i TSUE, które dotyczą „reform” Ziobry. To, co do tej pory zrobiono, to raczej małe kroki, które nie wymagały zmiany ustaw. Najważniejsze problemy trawiące wymiar sprawiedliwości nie zostały jednak rozwiązane. Zaś kwestia naprawy sądów po czasach PiS zeszła w publicznej debacie na dalszy plan.

Premier Donald Tusk postawił w publicznym przekazie na kwestię bezpieczeństwa Polski. Czyli na sprawy obronne. Kilka miesięcy temu chwalił się też inwestycjami na kolei, co ma być nowym programem „Polska w budowie 2”. Rozliczenia i naprawa sądów Tuska już nie zajmują. A była to jedna z głównych obietnic wyborczych KO i już w przyszłym roku partia Tuska zostanie z tego rozliczona.

Co poszło nie tak, że nadal działa nielegalna neo-KRS? Że nadal wyroki wydają wadliwi neo-sędziowie SN, choć ich wyroki nie mają mocy prawnej, a Skarb Państwa płci za nie odszkodowania. Że działająca w SN Izba Odpowiedzialności Zawodowej de facto zablokowała rozliczenia ludzi Ziobry w sądach i w prokuraturze.

Że nadal działają rzecznicy dyscyplinarni ministra Ziobry, czyli Piotr Schab, Przemysław Radzik i Michał Lasota, choć formalnie zostali w 2025 roku odwołani. Że nadal działa wadliwy TK z dwoma sędziami dublerami i nieprawidłowo wybranym prezesem Bogdanem Święczkowskim, byłym zaufanym Ziobry. I wydaje kolejne wyroki po myśli PiS, tak by zablokować przywracanie praworządności.

Że nadal zastępcami Prokuratora Generalnego są prokuratorzy, którzy za czasów Ziobry robili błyskawiczne kariery. Nie zostali odwołani. Czy ktoś słyszał o rozliczeniach prokuratorów-ziobrystów w prokuraturze? O dyscyplinarkach dla nich? Nie ma też dyscyplinarek dla sędziów, którzy pomagali Ziobrze niszczyć niezależność wymiaru sprawiedliwości.

Taki jest stan przywracania praworządności przez rządzącą Koalicję. A już w przyszłym roku na jesieni są wybory parlamentarne. Na przywrócenie praworządności zostało de facto 9 miesięcy, bo od stycznia 2027 roku zapewne zacznie się kampania wyborcza.

Wydaje się, że Koalicji brak odwagi, by spełnić jedną z najważniejszych obietnic wyborczych. Czy boi się zemsty, gdy PiS wróci do władzy? Efekt jest taki, że dziś to PiS i powiązani z partią Kaczyńskiego ludzie mówią, że to oni przywrócą swoją „praworządność”.

Że rząd Tuska to dyktatura. I, że jak wrócą do władzy, to oni będą wsadzać wszystkich do więzienia. Ci, co powinni być rozliczeni, śmieją się rządzącym w twarz. Czują się bezkarni. Dlatego sprawa wprowadzenia czterech pominiętych przez prezydenta sędziów do TK jest testem dla Koalicji na sprawczość i intencje w przywracaniu praworządności.

„Widzę to tak” to cykl, w którym od czasu do czasu pozwalamy sobie i autorom zewnętrznym na bardziej publicystyczne podejście do opisu rzeczywistości. Zachęcamy do polemik.

Wprowadzenie niedawno wybranych przez Sejm nowych sędziów do Trybunału Konstytucyjnego będzie testem dla rządzącej Koalicji, czy naprawdę chce przywrócić praworządność w Polsce. I czy jest sprawcza.

Praktycznie nie wykonano bowiem żadnego z najważniejszych wyroków ETPCz i TSUE, które dotyczą „reform” Ziobry. To, co do tej pory zrobiono, to raczej małe kroki, które nie wymagały zmiany ustaw. Najważniejsze problemy trawiące wymiar sprawiedliwości nie zostały jednak rozwiązane. Zaś kwestia naprawy sądów po czasach PiS zeszła w publicznej debacie na dalszy plan.

Premier Donald Tusk postawił w publicznym przekazie na kwestię bezpieczeństwa Polski. Czyli na sprawy obronne. Kilka miesięcy temu chwalił się też inwestycjami na kolei, co ma być nowym programem „Polska w budowie 2”. Rozliczenia i naprawa sądów Tuska już nie zajmują. A była to jedna z głównych obietnic wyborczych KO i już w przyszłym roku partia Tuska zostanie z tego rozliczona.

Co poszło nie tak, że nadal działa nielegalna neo-KRS? Że nadal wyroki wydają wadliwi neo-sędziowie SN, choć ich wyroki nie mają mocy prawnej, a Skarb Państwa płci za nie odszkodowania. Że działająca w SN Izba Odpowiedzialności Zawodowej de facto zablokowała rozliczenia ludzi Ziobry w sądach i w prokuraturze.

Że nadal działają rzecznicy dyscyplinarni ministra Ziobry, czyli Piotr Schab, Przemysław Radzik i Michał Lasota, choć formalnie zostali w 2025 roku odwołani. Że nadal działa wadliwy TK z dwoma sędziami dublerami i nieprawidłowo wybranym prezesem Bogdanem Święczkowskim, byłym zaufanym Ziobry. I wydaje kolejne wyroki po myśli PiS, tak by zablokować przywracanie praworządności.

Że nadal zastępcami Prokuratora Generalnego są prokuratorzy, którzy za czasów Ziobry robili błyskawiczne kariery. Nie zostali odwołani. Czy ktoś słyszał o rozliczeniach prokuratorów-ziobrystów w prokuraturze? O dyscyplinarkach dla nich? Nie ma też dyscyplinarek dla sędziów, którzy pomagali Ziobrze niszczyć niezależność wymiaru sprawiedliwości.

Taki jest stan przywracania praworządności przez rządzącą Koalicję. A już w przyszłym roku na jesieni są wybory parlamentarne. Na przywrócenie praworządności zostało de facto 9 miesięcy, bo od stycznia 2027 roku zapewne zacznie się kampania wyborcza.

Wydaje się, że Koalicji brak odwagi, by spełnić jedną z najważniejszych obietnic wyborczych. Czy boi się zemsty, gdy PiS wróci do władzy? Efekt jest taki, że dziś to PiS i powiązani z partią Kaczyńskiego ludzie mówią, że to oni przywrócą swoją „praworządność”.

Że rząd Tuska to dyktatura. I, że jak wrócą do władzy, to oni będą wsadzać wszystkich do więzienia. Ci, co powinni być rozliczeni, śmieją się rządzącym w twarz. Czują się bezkarni. Dlatego sprawa wprowadzenia czterech pominiętych przez prezydenta sędziów do TK jest testem dla Koalicji na sprawczość i intencje w przywracaniu praworządności.

Jak wprowadzić czterech nowych sędziów do TK
Koalicja w marcu 2026 roku wybrała 6 nowych sędziów TK. Prezydent Karol Nawrocki rozegrał jednak Koalicję. Przyjął ślubowanie tylko od dwójki sędziów, a czterech pozostawił w zawieszeniu. W sposób świadomy i z wyrachowaniem złamał Konstytucję i może kiedyś ktoś postawi go za to przed Trybunałem Stanu. Jeśli znajdzie się taka większość w Sejmie, by to przegłosować.

Koalicja ma jednak jasną sytuację prawną. Artykuł 194 Konstytucji mówi wyraźnie: „Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą”. Czyli to Sejm powołuje sędziów do TK. Rola prezydenta jest tylko tytularna, ceremonialna. I nie wynika ona z Konstytucji, tylko z ustawy.

Zgodnie z artykułem 4 uchwalonej przez PiS w 2016 roku ustawy o statusie sędziów TK, nowi sędziowie TK tylko składają wobec prezydenta ślubowanie. Prezydent nie uczestniczy więc w procesie ich powoływania. I mówią o tym wszystkie autorytety prawa. Co ważne, osoby wybrane do TK, sędziami stają się w momencie ich powołania przez Sejm i wtedy zaczyna się ich kadencja.

Prezydent Karol Nawrocki nie może więc unikać przyjęcia ślubowania, co wynika m.in. z wyroku TK z 2015 roku. Nie mógł też wybrać sobie tylko dwóch sędziów, którzy wobec niego ślubowanie złożyli. Był to celowy zabieg, by wbić klin w Koalicję, bo wybrał sędziów rekomendowanych przez PSL i Polskę 2050.

Nawrocki ograł też Koalicję. Bo tych dwóch sędziów sprawi, że w TK będzie mógł zbierać się pełny skład TK – minimum to 11 sędziów, teraz jest tam 9 sędziów – który będzie blokował przywracanie praworządności przez obecny rząd. Ponadto PiS będzie teraz domagał się publikacji wyroków TK.

A pozostałych czterech nowych sędziów z rekomendacji KO i Lewicy będzie w zawieszeniu. Prezydent może kiedyś umożliwi im złożenie wobec niego ślubowania, a może nie. Jeśli Koalicja na to pozwoli, to pokaże nie tylko, że nie jest sprawcza. Ale też, że pozwala, by prezydent łamał Konstytucję i de facto rządził. Choć nie ma takich uprawnień.

Sytuacja prawna czterech sędziów TK, których sabotuje Nawrocki, jest jednak klarowna. Zwłaszcza że przyjmując ślubowanie tylko od dwóch sędziów, prezydent pokazał, że wszyscy oni zostali wybrani legalnie. Dlatego ta czwórka musi zostać dopuszczona do orzekania. A rolą państwa, czyli Koalicji rządzącej, jest umożliwienie im objęcia obowiązków w Trybunale.

Są pomysły, by złożyli oni zastępcze ślubowanie przed notariuszem, Zgromadzeniem Narodowym lub w gabinecie Marszałka Sejmu. Wszak przepis ustawy o statusie sędziów TK mówi wyraźnie, że ślubowanie składa się wobec prezydenta, a nie przed nim osobiście. Więc podpisane ślubowanie można mu po prostu wysłać. Wystarczy więc zorganizować uroczystość ślubowania.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Ventzy24