NEWS
Karol Nawrocki inicjuje debatę o zmianie konstytucji, ale eksperci mają inne spojrzenie na ten temat. Czy Polska jest gotowa na nowy model ustrojowy?
Karol Nawrocki chce otworzyć debatę o zmianie konstytucji i nowym modelu ustrojowym państwa. W rozmowie w Kanale Zero mówił o systemie prezydenckim, ale eksperci, z którymi rozmawiał “Fakt”, studzą ten kierunek. Prof. Tomasz Słomka wskazuje raczej na model kanclerski, a dr Stępniak przypomina, że dziś problemem nie jest tylko tekst ustawy zasadniczej, ale to, jak jest traktowana.
17 kwietnia prezydent powiedział w Kanale Zero, że obecny model jest niewydolny i że Polska powinna rozstrzygnąć, czy chce iść w stronę systemu prezydenckiego, czy kanclerskiego. Droga do zmiany konstytucji nie jest jednak prosta. Zgodnie z art. 235 ustawy zasadniczej potrzebna jest większość co najmniej 2/3 głosów w Sejmie, bezwzględna większość w Senacie, a obie izby muszą przyjąć ustawę w jednakowym brzmieniu. W określonych przypadkach możliwe jest też referendum.
Słomka: prezydent nie powinien mieć pokusy współrządzenia
Profesor Uniwersytetu Warszawskiego, ustrojoznawca Tomasz Słomka nie widzi dziś potrzeby pisania konstytucji od zera. Jego zdaniem doświadczenia ostatnich lat pokazują, że trzeba wrócić do rozmowy o wybranych przepisach, przede wszystkim tych, które regulują relacje między prezydentem a rządem.
– Zmiana konstytucji w sensie całościowym nie jest potrzebna, bo nie mamy tzw. momentu konstytucyjnego, czyli załamania systemu konstytucyjnego, które wymagałoby uchwalenia zupełnie nowego aktu. Natomiast doświadczenia ostatnich prawie 30 lat, a szczególnie ostatnich 8-10 lat, pokazują, że powinniśmy zastanowić się nad zmianą konstytucji w wybranych fragmentach, które mogłyby udoskonalić system rządzenia i wyeliminować źródła konfliktów, jakie pojawiały się w ostatnich latach — mówił
Prof. Słomka idzie jednak dalej. W rozmowie z “Faktem” mówi, że polski system powinien raczej ograniczać pokusę politycznej rywalizacji między Pałacem Prezydenckim a rządem, a nie ją wzmacniać. Dlatego zamiast systemu prezydenckiego wskazuje kierunek odwrotny.
Najlepszym rozwiązaniem w Polsce byłoby wprowadzenie pewnej odmiany rządów kanclerskich, trochę na wzór niemiecki, z prezydentem osłabionym przez brak wyborów powszechnych, osłabieniem weta i być może odebraniem inicjatywy ustawodawczej. Potrzebujemy jednak takiego prezydenta, który nie będzie tylko malowanym urzędem, ale z drugiej strony nie będzie miał pokusy sięgania po władzę, która mu się nie należy.
Konstytucjonalista: dziś wystarczyłoby zacząć przestrzegać konstytucji
Doktor Kamil Stępniak, autor książek o tematyce prawniczej, patrzy na sprawę inaczej niż zwolennicy wielkiej ustrojowej rewolucji. Nie twierdzi, że konstytucja z 1997 r. jest aktem idealnym. Wskazuje choćby na potrzebę dopisania rozdziału europejskiego, mocniejszego umocowania prokuratury czy naprawy Trybunału Konstytucyjnego i sądownictwa wraz z KRS. Jednocześnie stawia sprawę bardzo jasno:
Pogłoski o śmierci konstytucji z 1997 r. są mocno przesadzone. W momencie, w którym się znajdujemy, wystarczyłoby zacząć jej przestrzegać. A czy potrzeba całkowicie nowej konstytucji? Jestem z tych, którzy nie wyrzucają szybko do kosza rzeczy po pierwszym uszczerbku. Aktowi z 1997 r. też dałbym jeszcze szansę
— zaznaczył.
Konstytucjonalista tonuje też polityczne oczekiwania wobec samej inicjatywy prezydenta. Przyznaje, że głowa państwa należy do grona podmiotów uprawnionych do rozpoczęcia takiej debaty, ale jednocześnie nie zostawia złudzeń co do realiów obecnej kadencji.
– Prezydent jest w wąskim gronie podmiotów, które mogą zainicjować zmianę konstytucji RP. Zatem rozmowy, debaty, gromadzenie koncepcji i idei jest zasadne. Czy te działania przerodzą się w realną nowelizację? Z obecnym parlamentem na pewno nie. To wszystko powoduje, że w obecnej kadencji bardziej możliwe jest, że na parlament spadnie meteoryt — podkreślił.
Karol Nawrocki zapowiada debatę o nowej konstytucji. “Grzech pierworodny”
Problemy w otoczeniu prezydenta Nawrockiego. Jest ruch ministra Żurka
Ostre starcie studenta z europosłem PiS. Padają mocne słowa z tłumu