NEWS
Tak się tłumaczy
Łukasz Mejza odchodzi z klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości po rozmowach z kierownictwem ugrupowania. Informację potwierdził rzecznik PiS Rafał Bochenek oraz sam poseł w swoim oświadczeniu. Mejza podkreślił, że decyzję podjął „w poczuciu odpowiedzialności za Polskę i obóz patriotyczny”.
Odejście Łukasza Mejzy z klubu PiS – oficjalny komunikat
Informacja o zakończeniu współpracy Łukasza Mejzy z klubem PiS pojawiła się w mediach społecznościowych za sprawą rzecznika ugrupowania Rafała Bochenka. Jak przekazał, zmiana była efektem rozmów na najwyższym szczeblu partyjnym.
– Od dzisiaj, po rozmowie z kierownictwem partii i klubu parlamentarnego PiS, poseł Łukasz Mejza przestaje być członkiem klubu PiS – poinformował Rafał Bochenek w serwisie X.
Rzecznik jednocześnie zaznaczył istotny szczegół organizacyjny, podkreślając status polityka w strukturach partii. Jak wskazał, „Mejza nigdy nie był członkiem partii”, co oznacza, że jego funkcjonowanie dotyczyło wyłącznie klubu parlamentarnego, a nie formalnego członkostwa w ugrupowaniu.
Wkrótce po tej informacji sam Łukasz Mejza opublikował własne stanowisko, w którym potwierdził rozstanie z klubem. Podkreślił przy tym, że decyzja została uzgodniona z kierownictwem PiS i miała charakter przemyślany. W jego komunikacie znalazło się również obszerne wyjaśnienie motywów:
– W poczuciu odpowiedzialności za Polskę i obóz patriotyczny, po rozmowie z kierownictwem Partii i Klubu, podjąłem decyzję o wystąpieniu z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość. Podkreślam również, że członkiem partii Prawo i Sprawiedliwość nigdy nie byłem – napisał.
Od dzisiaj, po rozmowie z kierownictwem partii i klubu parlamentarnego @pisorgpl poseł @lukaszmejza przestaje być członkiem klubu PiS. Jednocześnie informujemy, iż członkiem partii nigdy nie był.
— Rafał Bochenek (@RafalBochenek) April 29, 2026
Rozwiń
Uzasadnienie decyzji i oświadczenie posła Mejzy
W swoim oświadczeniu Łukasz Mejza szerzej odniósł się do powodów odejścia, akcentując chęć ochrony klubu przed negatywnym medialnym rozgłosem. Wskazał, że jego dalsze działania polityczne i aktywność publiczna mogą budzić kontrowersje, które odbijałyby się na całym środowisku parlamentarnym.
– Nie pozwolę na to, aby przez moje obecne i przyszłe decyzje polityczne oraz te dotyczące działalności charytatywnej (które mogą być kontrowersyjne, ale służą wyższym celom) Klub był obiektem ataku ze strony prorządowych mediów – podkreślił w swoim wpisie.
Jednocześnie polityk starał się zaznaczyć, że nie odcina się od dotychczasowej linii politycznej obozu, z którym był kojarzony. W jego wypowiedzi pojawiło się zapewnienie o dalszym poparciu dla tego środowiska.
– Jednocześnie zapewniam o dalszym i lojalnym wsparciu polityki prowadzonej przez cały obóz patriotyczny. Czołem Wielkiej Polski! – zakończył swój komunikat.
Całość jego wypowiedzi była utrzymana w tonie podkreślającym lojalność wobec dotychczasowych sojuszników, mimo formalnego odejścia z klubu parlamentarnego. Wypowiedź została odebrana jako próba pogodzenia rozstania organizacyjnego z deklaracją politycznej ciągłości.
Szanowni Państwo!
W poczuciu odpowiedzialności za Polskę i obóz patriotyczny, po rozmowie z kierownictwem Partii i Klubu, podjąłem decyzję o wystąpieniu z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.
Podkreślam również, że członkiem partii Prawo i Sprawiedliwość nigdy nie…
— Łukasz Mejza 🇵🇱 (@lukaszmejza) April 29, 2026
Rozwiń
To tam ucieknie Ziobro? Węgierscy oligarchowie wyznaczają kierunek ewakuacji
Czytaj dalej
Klaudia Zakrzewska nie żyje. Mama 32-latki ujawnia, co zrobi z pieniędzmi ze zbiórki
Czytaj dalej
Freak fighty i mandaty drogowe – tło medialne sprawy Mejzy
Równolegle do politycznych zmian wokół Łukasza Mejzy pojawiły się także inne medialne wątki dotyczące jego osoby. Jednym z nich były doniesienia o jego potencjalnym udziale w galach freak fightowych. Jak informowała „Rzeczpospolita”, polityk miał rozważać udział w takim wydarzeniu, co sam częściowo potwierdzał w rozmowach z mediami.
Mejza odnosił się do tematu w sposób warunkowy, wskazując na możliwość przeznaczenia środków z ewentualnej walki na cele społeczne.
– Owszem, freak fighty mają w sobie wiele elementów, które wymagają zmiany, ale ja też widzę bardzo pozytywne skutki freak fightów, chociażby na kulturę fizyczną w Polsce – mówił.
Podkreślał również, że zauważa wzrost zainteresowania sportami walki wśród młodych ludzi, co jego zdaniem może być jednym z pozytywnych efektów tego typu wydarzeń. Jednocześnie nie unikał bardziej krytycznych ocen tego środowiska.
– Mówię tutaj zwłaszcza o młodzieży. Proszę zobaczyć jak wypełnione są teraz młodzieżą kluby sportów walki. To jest właśnie ten pozytywny aspekt freak fightów, więc ja też przestrzegam przed tym, aby tak bezpardonowo krytykować – zaznaczał.
Jednocześnie dodawał, że dostrzega także negatywne zjawiska w tej branży.
– Jest również obecna patologia, którą trzeba by było wypalić gorącym żelastwem, ale trzeba to zrobić ustawowo, trzeba to zrobić mądrze, dlatego że freak fighty mają również wiele pozytywnych stron – stwierdził.
W jego wypowiedziach pojawił się również wątek potencjalnej walki i związanych z nią pieniędzy, które mogłyby zostać przeznaczone na cele charytatywne.
– Jeżeli się pojawi bańka na stole, którą będę mógł przeznaczyć i na schronisko, i na potrzebujące dzieci, to jak najbardziej jestem skłonny taką propozycję rozważyć. Mówię to wprost. Rozważyć. Podkreślam – rozważyć. Żadna decyzja nie została podjęta. I jeszcze do tego daleka droga – podkreślił.
Równolegle do tych deklaracji wrócił temat jego problemów drogowych. W połowie kwietnia poseł został zatrzymany za przekroczenie prędkości na drodze ekspresowej w okolicach Zielonej Góry, gdzie miał jechać ponad 150 km/h. Przyjął mandat w wysokości 800 zł oraz otrzymał dziewięć punktów karnych.
Sprawa była szeroko komentowana także na poziomie partyjnym. Jarosław Kaczyński odnosił się do niej w kontekście innych naruszeń prawa przez polityków.
– Jeżeli chodzi o to, kto powinien z różnych klubów zostać usunięty ze względów nawet dużo poważniejszych, chociaż ja nie lekceważę w żadnym wypadku tych spraw, niż to ma miejsce w stosunku do pana Mejzy, bo bodajże 168 punktów karnych, to rzeczywiście… No ale zapłacił, przeprosił, dlatego jeszcze jest (w klubie PiS – red.) – powiedział Jarosław Kaczyński.
Z kolei Mariusz Błaszczak zwracał uwagę na działania samego posła po ujawnieniu sprawy.
– Publicznie przyznał się do winy, zrzekł się immunitetu i przeprosił za to – powiedział Mariusz Błaszczak, dodając jednocześnie, że sprawa była jego zdaniem wykorzystywana politycznie przez stronę rządzącą.