NEWS
3. dzień zbiórki Łatwoganga. Nagle padł komunikat o problemach
Trwa charytatywna wyprawa rowerowa influencera Łatwoganga z Zakopanego do Gdańska. Twórca internetowy zbiera środki na leczenie ośmioletniego Maksa Tockiego chorego na dystrofię mięśniową Duchenne’a. W trakcie przejazdu wydarzyło się coś, na co czekały tysiące osób śledzących transmisję i postępy zbiórki.
Łatwogang jedzie dla Maksa. Celem kosztowna terapia genowa
Łatwogang, jest w trasie rowerowej z Zakopanego do Gdańska. Influencer wyruszył w piątek po godz. 16. Celem jego wyprawy jest zebranie pieniędzy na leczenie ośmioletniego Maksa Tockiego, który choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a. Choroba prowadzi do stopniowego zaniku mięśni i wymaga bardzo kosztownej terapii genowej, której koszt szacowany jest na około 15 mln zł. Rodzina Maksa uzbierała już część kwoty a influencer ustawił cel zbiórki na 12 milionów złotych.
Influencer od początku relacjonuje trasę w mediach społecznościowych i podczas transmisji internetowej. Jeszcze przed startem podkreślał, że decyzję o organizacji akcji podjął krótko po zakończeniu poprzedniej zbiórki charytatywnej. Jak mówił, inspiracją były historie dzieci chorujących na DMD.
Przez całą drogę influencerowi towarzyszy grupa znajomych jadących samochodem technicznym. Bardzo zaangażowani są również widzowie Łatwoganga towarzyszą mu podczas postojów na stacjach benzynowych, a niektórzy dołączają się do influencera i razem z nim pokonują część trasy.
Rozwiń
Cel osiągnięty przed metą. 12 mln zł zebrano podczas postoju
Najważniejszy moment całej akcji nastąpił jeszcze przed dotarciem Łatwoganga do Gdańska. Podczas postoju na 521. kilometrze trasy licznik zbiórki przekroczył granicę 12 mln zł. Oznacza to, że udało się osiągnąć zakładany cel potrzebny na leczenie Maksa Tockiego.
Informacja błyskawicznie rozeszła się po internecie, a widzowie śledzący transmisję zaczęli publikować gratulacje i słowa wsparcia. Jedną z najwyższych pojedynczych wpłat przekazała firma Kuchnia Vikinga, która wsparła zbiórkę kwotą 868 001 zł.
Mimo osiągnięcia celu Łatwogang kontynuuje trasę do Gdańska. Influencer uzbierał potrzebną kwotę jeszcze przed dotarciem do Gdańska, to oznacza, że po dotarciu na miejsce zamierza odpocząć przez kilka godzin, a następnie ruszyć w drogę powrotną do Zakopanego. W trakcie transmisji podkreślał, że najważniejsze jest to, iż środki potrzebne na leczenie Maksa zostały już zabezpieczone jeszcze przed zakończeniem przejazdu.
Rozwiń
Problemy techniczne podczas transmisji. Łatwogang mówił też o mikrowpłatach
W trakcie sobotniej relacji pojawiły się również problemy techniczne związane z transmisją internetową. Rano influencer informował widzów o kłopotach z kablem, które utrudniały sprawne prowadzenie transmisji i powodowały chwilowe zakłócenia podczas relacji z trasy.
Mimo trudności transmisja była kontynuowana, a widzowie nadal aktywnie wspierali zbiórkę. Łatwogang w pewnym momencie podzielił się także ciekawą informacją. Jak przekazał, około 50 procent całej zebranej wtedy kwoty pochodziło z mikrowpłat (do 100 zł) dokonywanych przez zwykłych internautów oglądających transmisję.
Poprzednia akcja influencera zakończyła się ogromnym sukcesem finansowym i szerokim zainteresowaniem w sieci. W trakcie wielodniowej transmisji udało się zebrać ponad 280 mln zł na rzecz fundacji Cancer Fighters, a internetowy stream oglądały setki tysięcy osób. Obecna wyprawa dla Maksa od początku budzi podobne emocje i wszystko wskazuje na to, że również przejdzie do historii polskich internetowych zbiórek charytatywnych.