NEWS
Łatwogang ogłosił, że nie da rady wrócić rowerem z Gdańska. Padły przejmujące słowa
Łatwogang wyruszył rowerem z Zakopanego do Gdańska, aby nagłośnić zbiórkę na leczenie 8-letniego Maksia Tockiego. Celem akcji jest zebranie 12 milionów złotych. Influencer poinformował jednak w trakcie trasy, że jego stan zdrowia może uniemożliwić powrót do Zakopanego na rowerze.
Łatwogang rusza z akcją charytatywną dla 8-letniego Maksia
Łatwogang, znany z dużych internetowych przedsięwzięć, tym razem ruszył z inicjatywą wsparcia 8-letniego Maksia Tockiego, na którego leczenie prowadzona jest zbiórka opiewająca na bardzo wysoką kwotę 12 milionów złotych. Influencer, który wcześniej zyskał rozgłos dzięki głośnej akcji charytatywnej śledzonej przez cały internet, ponownie postanowił wykorzystać swoją popularność do nagłośnienia pomocy.
Nowa zbiórka Łatwoganga, fot. latwogang/YouTube
W ramach nowego projektu 23-latek wsiadł na rower i wyruszył z Zakopanego w kierunku Gdańska, relacjonując całą trasę i zachęcając widzów do wpłat. Zbiórka zaczęła szybko zyskiwać rozgłos, a kolejne kwoty wpływały na konto, co sprawiło, że akcja stała się jednym z szerzej komentowanych wydarzeń internetowych ostatnich dni.
Wcześniejsze działania influencera również odbiły się szerokim echem w mediach, a jego inicjatywy były omawiane nawet poza Polską, co dodatkowo zwiększyło zainteresowanie aktualnym wyzwaniem.
Trasa Zakopane–Gdańsk i cel zebrania 12 milionów złotych
Podjęta przez Łatwoganga trasa rowerowa od samego początku była zaplanowana jako przedsięwzięcie wymagające dużej wytrzymałości fizycznej i psychicznej. Przejazd z południa Polski aż nad morze to setki kilometrów, które miały być jednocześnie symboliczną formą wsparcia dla zbiórki i sposobem na zwrócenie uwagi opinii publicznej.
Dodatkowym elementem całego wyzwania była obietnica influencera, który zapowiedział, że jeśli przed dotarciem do Warszawy uda się zebrać 12 milionów złotych, wówczas nie tylko dojedzie do Gdańska, ale również wróci rowerem do Zakopanego.
To założenie szybko stało się jednym z najbardziej komentowanych elementów całej akcji, budząc duże emocje wśród obserwatorów. W praktyce oznaczało to podwojenie bardzo wymagającej trasy, co od początku stanowiło ogromne wyzwanie logistyczne i fizyczne.
Problemy zdrowotne na trasie i rezygnacja z powrotu na rowerze
W sobotę około godziny 15:00 Łatwogang skontaktował się ze swoimi odbiorcami podczas transmisji na YouTube, informując o poważnych problemach zdrowotnych i rosnącym zmęczeniu. Jak podkreślił, jego organizm zaczyna wyraźnie odmawiać posłuszeństwa, co wpływa na możliwość kontynuowania najbardziej wymagającej części planu.
– Taki troszeczkę cięższy temat. (…) Słuchajcie, sytuacja jest taka, że wydaje mi się, patrząc na to, jak się czuję i jak wszystko wygląda, biorąc pod uwagę, że mamy 360 kilometrów, to mam poczucie, że to, by wrócić z Gdańska do Zakopanego na cięższej trasie, będzie niemożliwe dla mnie fizycznie – ogłosił Łatwogang. – Chcę Wam powiedzieć to teraz, na tym etapie. Na pewno dojadę do Gdańska z Zakopanego. Dajcie znać, co o tym myślicie. Czy to jest jakkolwiek dla Was okej? (…) Przerosła mnie ta cała sytuacja, już widzę, że od trzech godzin mam problemy żołądkowe, odwadniam się bardzo silnie – tłumaczył.
W trakcie wypowiedzi influencer podkreślił, że mimo trudności zamierza ukończyć pierwotnie zaplanowany odcinek trasy do Gdańska, jednak powrót w ramach wcześniejszej deklaracji staje się dla niego niemożliwy.
Jak wynika z jego relacji, problemy zdrowotne, w tym odwodnienie i dolegliwości żołądkowe, znacząco ograniczają jego dalsze możliwości fizyczne. Cała sytuacja wywołała duże poruszenie wśród obserwatorów, którzy na bieżąco śledzą przebieg akcji i rozwój zbiórki.