NEWS
Polacy się tego nie spodziewali, w kraju potężne poruszenie 😱
W kuluarach nieustannie krążą doniesienia o możliwym politycznym trzęsieniu ziemi na polskiej prawicy. Mateusz Morawiecki ma poważnie rozważać rejestrację własnej partii politycznej. Sytuacja ta rodzi fundamentalne pytania o naturę tego ruchu: czy jest to starannie zaplanowana strategia podziału ról mająca na celu poszerzenie wpływów o wyborców centrum i Konfederacji, czy raczej bezsprzeczny dowód na ostateczny rozłam w obozie Prawa i Sprawiedliwości? Jak na jego zamiary reaguje PiS? Komentarza w tej sprawie udzieliła nam politolożka, prof. Danuta Plecka.
Ewentualna nowa partia to albo ciche porozumienie z Jarosławem Kaczyńskim w celu przejęcia umiarkowanego elektoratu, albo efekt ostrych walk frakcyjnych i wypychania byłego premiera ze struktur
Rosnące poparcie dla ugrupowania Grzegorza Brauna nie wynika z nagłej zmiany poglądów wyborców, lecz z zagospodarowania głęboko ukrytych postaw ksenofobicznych, które wcześniej nie miały swojej politycznej reprezentacji
Odpływ elektoratu od obozu Zjednoczonej Prawicy ma charakter bezpowrotny, a wewnętrzne roszady personalne nie są w stanie odwrócić tego trendu
Gra na dwa fronty czy polityczny bufor?
Ostatnie miesiące przyniosły wzmożoną aktywność byłego szefa rządu. Mateusz Morawiecki buduje swoją pozycję w strukturach terenowych i parlamencie, co wywołuje uzasadnioną falę spekulacji o jego politycznych planach na przyszłość. Profesor Danuta Plecka, analizując obecną dynamikę na prawicy, dostrzega dwie wyraźne, choć drastycznie różniące się od siebie ścieżki rozwoju tego projektu.
Pierwsza opcja zakłada pełną koordynację działań z obecnym kierownictwem Prawa i Sprawiedliwości. W tym wariancie nowa formacja miałaby stanowić bufor i magnes na wyborców zniechęconych do największych graczy, tworząc iluzję świeżości przy jednoczesnym zachowaniu lojalności wobec dawnego obozu władzy. Zdaniem ekspertki taki manewr ma określony cel strategiczny.
— Mateusz Morawiecki od jakiegoś czasu liczy szable jeżdżąc po Polsce, będąc aktywnym w Sejmie i tak dalej. Ja widzę tutaj dwa scenariusze na przyszłość. Jeden to oczywiście błogosławieństwo Jarosława Kaczyńskiego – Morawiecki może odebrać głosy Koalicji Obywatelskiej i PSL-owi – jest jakaś szansa na to, że nowocześnie konserwatywni wyborcy KO i PSL, zmęczeni duopolem zagłosują na nowe ugrupowanie.
Frakcyjne zmęczenie i zablokowane ambicje
Alternatywna koncepcja opiera się na rzeczywistym i głębokim konflikcie wewnątrz partii. Walka o wpływy między środowiskiem byłego szefa rządu a twardym jądrem ugrupowania prowadzi do postępującej marginalizacji Mateusza Morawieckiego. Na te uwarunkowania składają się konkretne obciążenia z przeszłości:
ciągła konieczność udowadniania lojalności wobec środowiska partyjnego,
wypominanie historycznej współpracy z rządem Donalda Tuska,
brak zakorzenienia w pierwotnych strukturach Porozumienia Centrum.
— Drugi scenariusz to założenie, że Morawiecki jest już tak zmęczony udowadnianiem, że ma dużo do powiedzenia w PiS przy jednoczesnych walkach frakcyjnych, wytykaniu mu przez kolegów partyjnych doradztwa Tuskowi, nieuczestniczenia w zakładaniu Porozumienia Centrum i innych rzeczach, że postanowił odejść z partii, bądź jest faktycznie z niej wypychany. Na to nakładają się ambicje polityczne i marzenie o przejęciu przywództwa w partii po Jarosławie Kaczyńskim.
Zablokowanie naturalnej ścieżki awansu na stanowisko lidera PiS wymusza poszukiwanie alternatywnych rozwiązań. Ostateczna decyzja o opuszczeniu struktur nie musi jednak oznaczać całkowitego zerwania relacji w przyszłości, co często bywa elementem pragmatyki politycznej.
— A skoro to jest niemożliwe, to postanowił założyć swoje ugrupowanie. Jednak, nawet jeśli ten scenariusz jest prawdopodobny, to nie jest wykluczona późniejsza koalicja obu partii. W polityce jest możliwe wszystko.
Fenomen radykalizacji i ukryte emocje społeczne
Kolejnym kluczowym aspektem jest rosnąca rola skrajnej prawicy i przepływy elektoratu. Sugeruje się, że ewentualna partia Mateusza Morawieckiego miałaby stanowić tamę dla wyborców uciekających do Konfederacji. Profesor Danuta Plecka tłumaczy jednak mechanizmy poparcia dla radykalnych środowisk, wskazując, że opierają się one na zupełnie innych fundamentach.
— KKP G. Brauna bazuje przede wszystkim na emocjach i hasłach wykluczających. Można powiedzieć, że wpisuje się w część oczekiwań niektórych grup społecznych. Wolę zagłosowania na KKP wykazują przede wszystkim ci wyborcy, którzy na zasadzie mniejszego zła głosowali wcześniej między innymi na PiS na zasadzie “do nich jest mi najbliżej”.
Z powyższych słów wynika, że zwolennicy radykalnych haseł nie zradykalizowali się z dnia na dzień. Oni po prostu odnaleźli formację, która przestała ukrywać to, co sami od dawna myśleli. Profesor Plecka stanowczo rozprawia się z mitem o bezwarunkowej otwartości, diagnozując zjawisko głęboko ukrytej ksenofobii.
— Tym samym wyborcy ci nie odpłynęli od PiS do Brauna, bo się objawił ze swoimi poglądami, ale przed nim nie było nikogo, kto reprezentował tego typu poglądy. Proszę pamiętać, że ksenofobia nie pojawia się znienacka – ona najczęściej szuka momentu, aby wypłynąć – przez wiele lat może być głęboko ukryta w społeczeństwie. Wbrew pozorom my nie jesteśmy społeczeństwem otwartym i życzliwym dla innych.
Zmierzch dotychczasowego przywództwa prawicy
Dynamika zmian na prawej stronie sceny politycznej stawia pod znakiem zapytania skuteczność sprawowania władzy przez dawnych liderów. Próby konsolidacji elektoratu za pomocą twardej retoryki oraz wewnętrzne nominacje nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, a wyborcy poszukują formacji lepiej rezonujących z ich rzeczywistymi potrzebami.
Eksponowanie radykalniejszych polityków z wewnątrzpartyjnej opozycji wobec Mateusza Morawieckiego nie jest w stanie odwrócić procesu erozji poparcia. Według oceny profesor Pleckiej, zjawisko utraty zaufania do wieloletniego kierownictwa osiągnęło punkt krytyczny.
— Podsumowując, moim zdaniem wyborcy odpłynęli od Kaczyńskiego bezpowrotnie i żaden Czarnek temu nie zaradzi.