NEWS
Dwie historie i jeden komentarz Jurka Owsiaka. Pomysłodawca i symbol Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zauważył, że informacja o tragicznej śmierci Łukasza Litewki zbiegła się w czasie z wyrokiem dla byłego senatora PiS Waldemara Bonkowskiego, który uniknie kary za znęcanie się nad psem. Podsumował to w gorzkich słowach.
Dwie historie i jeden komentarz Jurka Owsiaka. Pomysłodawca i symbol Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zauważył, że informacja o tragicznej śmierci Łukasza Litewki zbiegła się w czasie z wyrokiem dla byłego senatora PiS Waldemara Bonkowskiego, który uniknie kary za znęcanie się nad psem. Podsumował to w gorzkich słowach.
— Pracuję nad projektami związanymi z 35. finałem, szukając inspiracji i pozytywnych historii. W tle jednak wciąż powracają myśli o tym, co wydarzyło się wczoraj — o Łukaszu i tragicznym wypadku, który go spotkał — tak Jurek Owsiak rozpoczyna swoją opowieść na zamieszczonym w sieci nagraniu.
Jurek Owsiak wspomina Łukasza Litewkę
I wyjaśnił, że choć nigdy nie spotkał się osobiście z Łukaszem Litewką, to pozostawali w kontakcie mailowym.
Łukasz był osobą pełną pomysłów i zaangażowania. Początkowo nie wiedziałem nawet, że jest politykiem. Traktowałem go jak aktywistę, z jakimi często współpracuję. Dopiero później zorientowałem się, że to poseł, i zobaczyłem jego zdjęcie w mediach. Wyróżniał się na tle innych polityków. Realizował to, co zapowiadał, szczególnie w kwestiach ochrony zwierząt. Był aktywny do samego końca, a jego działania pozostają mi bliskie — wyjaśnił.
Jurek Owsiak porównuje sprawę Litewki z wyrokiem senatora
Tym większy szok wywołała w nim wiadomość o wypadku. — W tym samym czasie media obiegła inna, równie bulwersująca informacja: senator, który z zimną krwią zabił swojego psa, otrzymał wyrok, który trudno nazwać sprawiedliwym. Został nawet uniewinniony od odbycia prac społecznych, które miały polegać na pomocy w schronisku — sąd uznał, że nie jest do tego zdolny.
Chodzi o wyrok na Waldemara Bonkowskiego, byłego senatora skazanego za ciągnięcie psa za samochodem, w wyniku czego zwierzę zmarło. Do końca procesu polityk nie przyznawał się do winy. Po wyroku twierdził, że padł ofiarą politycznej nagonki. Poza karą trzech miesięcy pozbawienia wolności został też skazany m.in. na rok prac społecznych. Jednak Sąd Rejonowy w Kościerzynie umorzył postępowanie ze względu na stan zdrowia polityka.
— To nie jest praca społeczna w kopalni, kopanie rowów melioracyjnych czy praca na budowie. Podejrzewam, że ten człowiek musiałby pracować społecznie, na przykład w schronisku dla zwierząt. I sąd uznaje, że jest niezdolny do wykonywania takiej pracy — skomentował Owsiak, podkreślając, że zestawienie tych dwóch historii: osoby walczącej o prawa zwierząt i osoby, która te prawa łamie, nie ponosząc realnych konsekwencji, budzi w nim głębokie poczucie niesprawiedliwości. I zaznacza, że dla wszystkich, którzy traktują zwierzęta jak członków rodziny, to sytuacja trudna do zaakceptowania.