NEWS
5 MINUT TEMU: Tragedia i smutny koniec Donalda Tuska – rak, który ukrywał. 🔗
Jeszcze nikt wtedy nie wiedział, że w sercu polskiej polityki od miesięcy dojrzewał dramat, który wstrząśnie całym krajem.
Donald Tusk, człowiek od dekad stojący w centrum wydarzeń, od miesięcy zmagał się z ciężarem, którego nikt nie podejrzewał. Wystąpienia publiczne, debaty, spotkania z wyborcami, wszystko toczyło się jak zawsze w rytmie dobrze znanej dynamiki politycznej.
Jednak za kulisami kryła się prawda. którą znało zaledwie kilka osób. Byli to współpracownicy najbardziej mu oddani, ci, którzy widzieli subtelne zmiany, nieobecne spojrzenie, krótkie chwile milczenia między jednym zdaniem a drugim, drżące ręce ukryte pod stołem konferencyjnym. Przez długi czas nikt nie odważył się zapytać, bo nikt nie chciał uwierzyć, że człowiek tak silny, tak doświadczony i tak odporny na polityczne burze mógłby nosić w sobie coś groźniejszego niż wszystkie konflikty i kampanie razem wzięte.
Zaczęło się niewinnie. Zmęczenie, które łatwo przypisać w przepracowaniu.
Bóle, które każdy polityk odczuwa po latach spędzonych w ciągłym biegu.
Jednak to, co przez długi czas ignorował, zaczęło narastać. Każdy kolejny dzień przynosił nowe symptomy, wciąż niejednoznaczne, wciąż możliwe do ukrycia, ale jednak stawały się coraz bardziej natrętne. Według relacji jednego ze współpracowników, którego nazwiska nigdy nie ujawniono, Tusk kilka razy musiał przerwać spotkania za zamkniętymi drzwiami, tłumacząc się nagłą migreną lub spadkiem ciśnienia.
Ale to nie były zwykłe migreny, to nie były zwykłe zawroty głowy.
To był początek czegoś, co medycy później określili jako proces, którego nie dało się zatrzymać. Ktoś zauważył również, że Tusk zaczął rzadziej biegać, a przecież bieganie było jego znakiem rozpoznawczym, jego codziennym rytuałem.