NEWS
Fani na to czekali ❤
Olga Frycz i Albert Kosiński potwierdzili w programie „Halo tu Polsat”, że planują ślub, jednak nie zamierzają nadawać temu wydarzeniu medialnego rozgłosu ani traktować go jako dużego wydarzenia publicznego. W rozmowie podkreślili, że ich relacja jest stabilna i oparta na codziennych obowiązkach
Olga Frycz i Albert Kosiński o ślubie
W świecie show-biznesu słowo „ślub” często oznacza wydarzenie planowane z rozmachem, transmitowane w mediach społecznościowych i komentowane na długo przed i po uroczystości. W przypadku Olgi Frycz i Alberta Kosińskiego kierunek jest jednak wyraźnie inny. Para, która w lutym powitała na świecie syna Jasia, podkreśla, że formalizacja związku nie będzie wydarzeniem budowanym wokół rozgłosu.
W rozmowie w programie „Halo tu Polsat” Frycz wprost zaznaczyła:
To u nas bardzo techniczna sprawa, pewnie ślub będzie, ale nie robimy z tego wielkiego ‘halo’, podchodzimy do tego bez napinki.
Ich podejście wpisuje się w szerszy sposób myślenia o relacjach, w których formalności nie są celem samym w sobie, lecz jednym z elementów porządkowania życia rodzinnego. W tym przypadku ślub nie ma być początkiem wspólnego życia – to raczej jego konsekwencja. Wcześniej para zdążyła już stworzyć dom, w którym funkcjonują nie tylko oni, ale także dzieci z poprzednich związków aktorki oraz ich wspólny syn.
Frycz i Kosiński nie mogli dłużej milczeć. Właśnie potwierdzili cudowne wieści
Albert Kosiński, Olga Frycz, fot. Instagram
Patchworkowa rodzina Olgi Frycz i Alberta Kosińskiego
Zanim pojawił się temat ślubu, Olga Frycz i Albert Kosiński musieli zbudować coś znacznie bardziej wymagającego niż ceremonia – codziennie funkcjonującą rodzinę. Ich dom to przykład tzw. patchworkowej struktury, w której obecne są dzieci z różnych relacji oraz różne układy rodzicielskie.
Wspólnie wychowują syna Jasia, ale jednocześnie Frycz jest mamą dwóch córek z poprzednich związków – Helenki i Zosi. W tej układance Kosiński pełni rolę ojca obecnego w codzienności, choć nie biologicznego. Jak podkreśla aktorka, jego relacja z dziećmi jest naturalna i pozbawiona dystansu. W rozmowie z „Halo tu Polsat” zaznaczyła:
Albert jest ojcem totalnie obecnym. U nas nie ma tak, że: “o, zmienił pampersa, brawa:. To jest u niego całkowicie naturalne.
Kluczowe pozostają relacje z byłymi partnerami Frycz, którzy również są obecni w życiu dzieci. Jak sama aktorka podkreśla, nie zawsze jest to proste, ale priorytetem pozostaje dobro córek i stabilność ich codzienności:
Z tatą Helenki mieszkamy blisko, wiadomo, że nie zawsze wszystko jest gładkie i różowe, może świąt razem nie spędzamy, ale staramy się żyć w zgodzie.
Wypowiedzi pary pokazują, że w ich relacji ważniejsze od symboli są działania:
Czasem trzeba się dogadać i schować dumę do kieszeni. Dla dobra dzieci. Nam to się udało.
Historia związku Olgi Frycz i Alberta Kosińskiego
Historia Olgi Frycz i Alberta Kosińskiego zaczęła się w sposób, który dziś trudno byłoby uznać za typowy. Ich relacja narodziła się przy okazji lekcji tańca, które z czasem przerodziły się w coś znacznie poważniejszego. Jak wynika z wcześniejszych rozmów pary, od początku towarzyszyło im poczucie naturalnego dopasowania, które szybko wykroczyło poza relację nauczyciel–uczennica.
Z czasem wspólne treningi i spotkania zaczęły budować relację. Kosiński przyznał w „Halo tu Polsat”:
Nigdy nie czułem żadnego dyskomfortu ani obaw, kiedy wchodziłem w życie Olgi. Dziewczynki mają super ojców i wszyscy mamy super kontakt. To zasługa Olgi.
Dziś, gdy para mówi o ślubie, nie traktuje go jako przełomu, który ma „domknąć” historię. Raczej jako formalny krok, który ma uporządkować to, co już istnieje. W wypowiedziach obojga powraca też jeden motyw – brak potrzeby nadawania wydarzeniom większego znaczenia, niż mają w rzeczywistości. To podejście sprawia, że nawet tak symboliczny moment jak ślub zostaje sprowadzony do jego praktycznego wymiaru.
Na tym etapie nie pojawiają się szczegóły dotyczące daty ani formy ceremonii. Wiadomo jedynie, że nie będzie to wydarzenie projektowane pod media.