NEWS
„Nie znam innego życia jak z Danielem” — mówi Karol Nawrocki o synu, którego wychowuje mimo braku więzów krwi. Piękna historia. Naprawdę.
Tylko Polacy mają prawo zapytać, czy równie troskliwym „opiekunem” był dla pana Jerzego — tego starszego człowieka, od którego finalnie przejęto mieszkanie. Bo tam też miały być opieka, pomoc i zaufanie. A skończyło się jak zwykle. Jeden stracił mieszkanie, drugi dziś opowiada o wartościach rodzinnych ze sceny.
No i jeszcze ten klimat rodzinno-koleżeński. Kolega Daniela był kierowcą Nawrockiego, a dziś media rozpisują się o nim jako o „pierwszym snusowym Nawrockiego”. Normalnie polska wersja „Ojca chrzestnego” — tylko zamiast Sycylii mamy konferencje prasowe i patriotyczne slogany…
„Donalda Tuska konsekwentnie uznaję za najgorszego premiera III RP” — grzmi Karol Nawrocki, który jeszcze dobrze nie zdążył rozsiąść się w Pałacu, a już zapowiada walkę z „postkomunizmem”, „nienawiścią” i robieniem z Polski „wasala”.
Czyli klasyka polskiej prawicy: wszyscy zdrajcy, wszyscy agenci, wszyscy przeciw Polsce — a jedynym ratunkiem oczywiście kolejny zbawca narodu na białym koniu.
Najciekawsze jest jednak to, że kiedy przychodzi do konkretów, to nagle okazuje się, że jednak „usiądzie z Tuskiem do stołu”. No pewnie. Bo jedno to wiecowe okrzyki dla fanów, a drugie — rzeczywistość, w której trzeba umieć coś więcej niż tylko obrażać przeciwników i straszyć PRL-em 35 lat po jego końcu…